Zajęcia praktyczne z malowania

Pierwsze jak i kolejne zajęcia na których panowała tylko i wyłącznie praktyka były bardzo udane. Wszyscy ewidentnie mieli talent do malowania obrazów, ale tylko nieliczni wywyższali się z całej grupy. Z tego co mi wiadomo należałem do osób, które mają największy talent. Znajomi, którzy patrzyli na mnie z pogardą jak nie uważałem na lekcjach teoretycznych teraz zazdrościli mojemu talentowi. Szybko stałem się liderem w klasie. Jeżeli musieliśmy wykonać jakiś obraz w grupie, to każdy chciał być ze mną.

Wszystko dlatego, że pewnego dnia na lekcji sztuki musieliśmy namalować psa, który wygląda na smutnego. Mieliśmy przeznaczone na to około 10 godzin lekcyjnych. Malowanie swojego obrazu zacząłem od oczu, które moim zdaniem odgrywają tutaj kluczową rolę. Na namalowanie smutnych oczu spędziłem 5 godzin lekcyjnych. Moją pracę wszyscy zobaczyli dopiero na ostatniej godzinie lekcyjnej. Wcześniej nikt nie widział ani kawałku mojego obrazu. Wszyscy śmiali się ze mnie, że dopiero namalowałem oczy. Ale gdy przyszedł czas na pokazanie obrazów nauczyciel złapał się za głowę i powiedział: „Jesteś geniuszem”.

Podobne wpisy